redakcja@top25snuff.com
gg: 5100723
fbde5237d004e87f1b284f362bfe6a35.jpg

Jubiläums Snuff Hot

AdministratorAdministrator   Wrzesień 24, 2009  
 
0.0
 
4.8 (13)
16614   0   1   0   0   7

Recenzje użytkowników

13 reviews

 
(11)
 
(2)
3 stars
 
(0)
2 stars
 
(0)
1 star
 
(0)
Ocena ogólna 
 
4.8
 
4.8  (13)
 
4.7  (13)
Access restricted to members. To continue register or
Powrót do pozycji
13 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3  
Sortowanie 
 
(Updated: Luty 14, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Bernard Jubilaums Snuff

Cz. 1 Czyli trochę ględzenia nie na temat... ;)

Pewnego słonecznego dnia wpadłem na pomysł, by wyrwać się na chwilkę do Gdańska. Miało się to odbyć w celu zakupu pewnej tabaki, o której do dzisiaj zapomnieć nie mogę. Dołączyły do tego ostatnio niesprzyjające mi życiowe chwile, więc ku pokrzepieniu serc i polepszeniu humoru spakowałem się i ruszyłem w stronę dworca pewnej firmy przewozowej (oj nie... PKS'em nie jeżdżę już bardzo długo).
Jakie było moje zdziwienie, kiedy na przystanek podjechał nowiuśki Mercedes. Pierwszy raz jadąc autobusem czułem się, jak bym podróżował limuzyną. W środku czysto, regulowane fotele, klimatyzacja, nawiewy, czerwona tapicerka i tegoż samego koloru zasłony okienne (zasłony z prawdziwego zdarzenia- nie jakieś skąpe firanki). Również sama podróż była bardzo hmm... ekscytująca. Na liczniku cały czas widniało magiczne 100 km/h. Tym samym w Gdańsku byłem 20 minut szybciej niż to rozkład przewidywał... ale co tam ;)
Po przybyciu od razu więc skierowałem się na gdański dworzec PKP. Jest tam mój najbardziej przeze mnie ulubiony sklep w Trójmieście... Gdański Salon Fajki ;) Miejsce bardzo stylowe i klimatyczne. Wchodzimy do środka i czujemy niesamowitą woń unoszącą się w powietrzu. Od razu rzucam okiem na półkę z różnego rodzaju tabakami i... niestety nie ma mojej ukochanej :( No ale cóż, coś trzeba przecież kupić. Półkę przeglądałem około 15 minut, aż w końcu dostrzegłem ciekawą tabakierę. Przyjrzałem się i co widzę? BERNARD! Rzucam więc pani za ladą 12 zł i uciekam. Za pierwszym razem gdy zażyłem ową bernardowską tabakę wrażenia miałem co najmniej dziwne i nietypowe. Oczywiście nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Bliżej mogłem się już jej przyjrzeć tylko w domowym zaciszu przy kieliszku miodowego trójniaka ;)


Cz. 2 Czyli już bardziej we właściwym kierunku.

Pierwsze wrażenie? Tabakiera bardzo oryginalna. Nie powiedziałbym, że jest ona skąpa. Bardziej pasowałoby mi tu określenie hmm... oszczędna! Na froncie widnieje bardzo ładna etykieta, na której widnieją napisy "275 Jahre BERNARD Jubilaums Snuff". Etykieta w moim egzemplarzu umieszczona bardzo dokładnie. Są to co prawda bardzo drobne rzeczy, jednak mi osobiście kojarzą się one z solidnym wykonaniem i równie solidnym podejściem do klienta!
Ok. Nacieszyłem oko, czas zabrać się za "oględziny z zewnątrz tego, co wewnątrz". Patent z otwieraniem tabakiery niesamowity! Pierwszy raz mam z czymś takim do czynienia. Jest to w moim przypadku bardzo praktyczne. Wielkość otworu można sobie dowolnie uregulować, tym samym także Ilość tabaki którą chcemy skosztować. Odsuwam więc magiczny suwak i przybliżam tabakierę do nosa. Co czuję? Jest to kilka rzeczy, jednak składają się one w jedną wspaniałą całość. Pierwszą rzeczą przy mocniejszym zaciągnięciu powietrza jest niewątpliwie kamfora. Jest to bardzo przyjemne doznanie. Przez cały układ oddechowy przewija mi się lekki "chłodek". Dalej wyczuwam coś jakby słodkiego, ale i lekko słonawego jednocześnie. Taka dobra palona czekolada. Nigdy wcześniej nie miałem styczności z bernardowską "wędzonką", o której wiele czytałem, więc domniemam iż o to najprawdopodobniej chodzi. Wyczuwam tam także coś, co kojarzy mi się ze śliwką. Ale jest najprawdopodobniej tylko moje skojarzenie. Mimo tego bardzo ładny aromat. A wszystko to odbywa się na planie dobrego rasowego tytoniu. Na prawdę coś przepięknego.

Cz. 3. "Chcemë le so zażëc".

Tę część piszę na żywo. Na żywo w sensie takim, że właśnie dla potrzeby recenzji zażywam w tym momencie właśnie ;) Będę więc dokładnie opisywał moje aktualne odczucia.
Sypię sobie szczyptę na anatomiczną tabakierę, "ładunek" ląduje w nosie i... aaaaaaaaaaa !
Dostaję solidnie po nosie czymś podobnym do mentolu. Jest to owa kamfora, o której wspominałem wcześniej. Bardzo fajne uczucie. Jest to taki swojego rodzaju "oprzytomniacz". Minęła chwila i owy zapach odchodzi na tył. W tej chwili na pierwszy plan pomalutku przebija się coś słodkawego. Lekko kręci w nosie, ale na kichanie zabrać się nie może... W tej chwili ani trochę nie czuję tej śliwki, o której pisałem przy wstępnym wąchaniu. W obecnej chwili wyczuwam bardzo ładny i aromatyczny tytoń.
Taki słodziutki lekko podwędzony smaczny tytoń. Na prawdę boskie uczucie. Nie jest on jednocześnie taki nachalny, wręcz przeciwnie bardzo delikatny. Pozwólcie, że oddam się chwilowo takiej tabaczanej ekstazie ;)

Cz. 4. Czyli tradycyjnie podsumowanie.

Cóż mogę dodać? Chyba nic. W tej tabace właśnie odkryłem to, czego najbardziej brakowało mi w popularnych wyrobach firmy Pöschl. Mianowicie tego konkretnego smaku dobrego tytoniu w towarzystwie miłych słodkich akcentów. Na prawdę zażywając ją czujemy ten powiew tradycji i zaangażowanie, którego podejmują się pracownicy tej wytwórni przy komponowaniu tego wspaniałego specyfiki. Inaczej nie potrafię tego nazwać!

Tabaka ta skłoniła mnie, do większego zainteresowania w kierunku tej wytwórni. I tym samym jadą do mnie Amostrinha i Brasil Feinst ;) Szkoda że najwyższa ocena to 5... bo z pewnością i czystym sumieniem dał bym jej więcej.
A ja tym czasem zażyję sobie ponownie sobie tego cudownego proszku i wygodnie się rozsiądę zapijając równie smaczny miód pitny ;)

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- Elegancka i praktyczna tabakiera.
- Tak w skrócie: Bardzo smaczna tabaka. Wspaniałe odstępstwo od popularnych tabak Pöschl'a
Minusy Tabaki
Ewidentnie BRAK !
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Grudzień 23, 2011)
Ocena ogólna 
 
3.8
Ocena smaku 
 
4.0
Ocena opakowania 
 
3.0

Węgorz wędzony w sosie miętowym

Zakupiłem tę tabakę zwabiony efektowną etykietą - a przede wszystkim napisem, sugerującym że to produkt jubileuszowy, z okazji 275 lecia firmy. I jakoś tak mi się ubrdało, że to będzie "matka wszystkich schmalzlerów" albo coś, co będzie "wisienką na szczycie tortu" pośród tego rodzaju tabak. Krótko mówiąc oczekiwałem produktu nader tradycyjnego w każdym aspekcie.

Gdy uporałem się z ciężko pracującym suwaczkiem tabakiery (ale to raczej wada konkretnego egzemplarza) i nasypałem sobie solidny stosik, zdumiała mnie barwa i konsystencja tej tabaki, nijak nie pasująca do typowej bernardowskiej "smoły". Brązowawe, drobno zmielone, wilgotne ale bez przesady - wyglądało toto raczej jak jakaś polszówka. A i w zapachu nie wyczułem za mocnych akcentów tytoniu, czy wędzonki. Dziwne.

Niucham... O MATKO!!! Znacie to uczucie, gdy otwieracie drzwi od swego domu i nagle dostajecie z byka w nos od kogoś, kto stał za nimi? Bo ja już tak. Na mój zupełnie na to nieprzygotowany narząd węchu spadło nagle solidne uderzenie mentolu, kamfory i mięty! Prawdę mówiąc zgłupiałem na chwilę i pół momentu. Dokładnie wpatrzyłem się w etykietkę i dopiero wówczas dojrzałem nie za wielki napis, dość wstydliwie ukryty na dole etykiety, brzmiący bodaj - pardon my deutsch - "menthol frisch". A sama tabaka - co już jest wyeksponowane znacznie większymi literkami, acz mało czytelnym dla Polaka gotykiem - to snuff, a nie schmalzler. To takie buty!

Po paru oddechach okazało się, że jednak czuć też to, na co czekałem - czyli trochę tytoniu i jakieś wędzone nutki. Ale nie takie jak w np. Altbayersicher. Ta wędzonka pachnie raczej jak... wędzarnia ryb. Jeśli kiedyś mieliście okazję wejść do takowej, gdy czuć jeszcze aromatyczny zapach dymu i świeżo wędzonej ryby (a konkretniej - węgorza, on pachnie dość charakterystycznie) - to będzie właśnie to. Dodajmy od razu, że ten zapach wcale nie jest zły, mi się kojarzy wybitnie wakacyjno-wypoczynkowo. Co ciekawsze, mroźna mentolowo-kamforowa warstwa jest jakoś sprzęgnięta z tym drugim, schmalzlerowym planem - owszem, początkowo zalewa ja niczym fala morski brzeg, ale potem dość szybko się cofa, a wędzonka ma swoje pare sekund chwały. :) I tak przy każdym kolejnym wdechu - mentol...wędzonka... mentol...wędzonka... mentol-wędzonka...

Co więcej owa mroźna nuta nie dominuje, powiedziałbym, że dzieli się z wędzonką w całkiem uczciwej proporcji 60:40. I w przeciwieństwie do wielu innych tabak obie warstwy finalnie zanikaja w tym samym czasie.

Po zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że firma swoim jubileuszowym produktem nie tyle podsumowała to, co minęło ale raczej pokazała kierunek, w jakim będzie zmierzać - czyli "tradycja tak, ale widzimy, że gusta się zmieniają i nie zamierzamy tego ignorować". I w sumie się jej udało, bo tabaka jest smaczna, zgrabna i zadowoli tak fanów "szmalca" jak i tych, dla których mentolowe polszówki są "debest". A że nie do końca dostałem to, na co liczyłem? (Tabace bliżej do halb-smachlzlera typu Zwiefacher niż klasycznego "smalca".) No cóż, taki urok życia. :) Nie żałuję zakupu i niucham "jubilamusa" z przyjemnością. Jeśli dopiero planujesz swój pierwszy raz ze schmalzlerami albo potrzebujesz czegoś lżejszego, to będzie w sam raz.

Ja mam tylko nadzieję, że Bernardzi będą nadal produkować nie tylko tabaki nowoczesne, ale też te stare, niemodne schmalzlery.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
lekka, zgrabna, nowoczesna
dobry balans pomiędzy mentolem i tłem
Minusy Tabaki
- za mało schmalzlera w tym schmalzlerze
- nie dla zwolenników tradycji
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
(Updated: Grudzień 30, 2011)
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

1000 lat dla Bernarda z Jubileuszową!

Jubileuszowy Bernard! Bardzo sławny produkt, tak sławny ,że nie wypada nie znać! Więc z poczuciem wstydu i pełen zgryzoty ,którą objawiałem światu (wszak nie znam Jubiläums, o ja biedny), zamówiłem. Byłem ciekaw tej tabaki, ale nie będę bajerował nie była to pierwsza tabaka jaką wyciągnąłem z paczki i zażyłem. Jubiläums Snuff to snuff, nie ma ta tabaka nic wspólnego ze schmalzlerami Typowy dla Jublileuszowej jest silny menthol, za który Poeschl Tabak jest tak znienawidzony, "wszak oni wszędzie ładują ten straszny paskudny mentol"! Jubiläums jak sama nazwa wskazuje wydawany jest z okazji rocznicy założenia fabryki tabaki braci Bernard, co 5 lat numerek na opakowaniu wzrasta, ja mam tabakierkę z numerem 275.
(Taka ciekawostka sławny, wychwalany Bernard ma w tej chwili w swojej ofercie 6 schmalzlerów, 7 jeśli liczyć Amostrinhę która zawiera menthol. A ten "niedobry, paskudny" Poeschl 4, 5 jeśli liczyć Bayern Prise'a ,który jest z mentholem. Czyli Bernard trochę na wyrost jest uznawany za fabrykę schmalzlerów, tym bardziej ,że spora część jego tabak to snuffy, a nie schmalzlery. No dobra Bernard ma jeszcze 3 halbschmalzlery, czyli jednak większość ich tabak ma coś wspólnego ze schmalzlerami.)

Tabakierka wygląda na dość tradycyjną, jej etykieta nie zmieniła się od przynajmniej kilkunastu lat. Etykietka jest dość prosta, jednak bardzo gustowna, po prostu ładna. Mamy więc wspomnianą już datę "275 Jahre" pisaną gotykiem, poniżej napis "BERNARD", pod napisem Bernard mamy napis "Jubiläums Snuff" również zapisany gotykiem. Na samym dole tabakiery, jakby dla rozwiania wątpliwości znajduje się napis Menthol-Frisch i napis ten jest proroczy w stosunku do zawartości. Tło stanowi lusterko w kolorze starego złota, nie jest jednak tak krzykliwe jak lusterka na produktach Poeschla czy GH, jest bardziej matowe, jakby poświadcza o tym ,że receptura na Jubileuszową jest już wiekowa ( a to nie jest do końca prawda bo pierwsza (prawdopodobnie) seria tejże tabaki została wydana w 1993 roku, na 260 rocznicę Bernarda) . Sama tabakierka to standard Bernarda czy SG, czarne pudełko z przesuwajką umożliwiającą odpowiednie dozowanie tabaki. Jednak w przypadku Jubileuszowej, Świerkowej czy Wies'n Pris i tak należy postukać w tabakierę, gdyż są to tabaki wilgotne, zbijające się w grudki.

Jubiläums jest ciemnobrązowy i bardzo wilgotny, zlepia się w grudki, które dość łatwo można zniwelować opuszkiem palca. Jest średnio mielony. Proszek pachnie słodkim tytoniem.

Konia z rzędem temu, kto nazwie i odpowiednio opisze różnice pomiędzy Jubiläums Snuff a Wies'n Prise. Różnicą ,którą można poczuć na "pierwszy rzut nosa" jest silny menthol, o wiele silniejszy od tego w Wies'n Prise, mentol jest naprawdę silny, mrozi nasze nozdrza i wdziera się głęboko w nasz nos niczym góra lodowa w poszycie Titanica. Jednak mój nos nie Titanic, nie takie rzeczy przeżył. Całość bardzo smaczna, ciekawie komponuje się z tytoniem, tytoń w Jubileuszowej przypomina mi zapachem czekoladę lub ciasto. Smaczku dodaje tu obecność kamfory, która znakomicie przenika się z aromatem mentholu, jednak w przeciwieństwie do kamfory w Wies'n Prise nie staje się dominująca, nie ma efektu ciepłej fali antagonistycznej do mentholu. Kamfora jednie łączy się z mentholem, wzbogacając aromat. Tytoń solo występuje dopiero po dobrej chwili od zażycia, już wtedy gdy przestaniemy odczuwać mentolowy mróz, okazuje się ,że tytoń ten nie odziedziczył zbyt wiele po innych produktach Bernarda, nie odnajduję więc zapachu wędzonki. Tytoń chyba za sprawą kamfory ujawnia się nam w bardzo ciekawej kompozycji aromatycznej, jest słodki, prawie że waniliowy, a do tego "smakuje" jak śmietanka, czy ciepłe mleko. Coś jak w Spartan od GH. Przy czym aromat nie jest zawsze taki sam przy każdym zażyciu, często jest tak, że mentol na chwile przestaje mrozić i "mentolić", by za chwilę wrócić w nieco osłabionej już formie, wtedy też możemy się doszukać nikłych aromatów dymnych. Nie znajdziemy tu też wyraźnych aromatów korzennych, jakie można wyłuskać w Wies'n Prise, czy według niektórych recenzentów w Zwiefacherze. W każdym razie Jubileuszowa to bardzo zacna tabaka, piękna kompozycyjnie, cenię bardzo typowe dla niej początkowe "mentolnięcie" oraz późniejszą zmianę aromatu na bardziej tytoniowy. Jednak sława chyba odrobinę wyprzedza ten produkt, nie jest to chyba najlepszy z Bernardów, dla mnie plasuje się na równi z często przytaczanym Wies'n Prise. Nie próbowałem jeszcze Biało-Niebieskiego Schmalzlera od Bernarda, a czuję ,że może to być coś podobnego. Polecam- świetna tabaka.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
-"Mentolnięcie"
-Słodki, "śmietankowy" tytoń
-Subtelna, ale wyczuwalna kamfora
-Ładna, skromna, funkcjonalna i tradycyjna tabakierka (oczywiście można ją otworzyć)
-Forma proszku, idealna dla spragnionych wilgotności w tabakach
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Nie liczę godzin i lat

Tabaka Bernard Jubiläums, wbrew temu, co jest napisane na etykiecie tabakiery, nie powstała na jubileusz 275-lecia firmy z Ratyzbony. Jeszcze nie tak dawno były do kupienia wersje tej tabaki z napisem „260 Jahre”. (Czy ktoś w ogóle wie, ile jest tych wariantów?) Swoją fabrykę, bracia Bernard założyli w 1733 roku (279 lat temu), możemy zatem mniemać, że wkrótce pojawią się nowe wersje etykiety, np. na 280-lecie słynnej fabryki. Wydawałoby się, że jak jubileusz, to jubileusz – trzeba odkorkować szampana, należy wznieść toast i świętować, trzaskając kieliszkami wśród iskrzących fajerwerków, do białego rana. Tymczasem, w odróżnieniu od np. Alojzego Pöschla, który wykazał się iście południowym, ognistym temperamentem i stworzył wyśmienitą tabakę malinową, bracia Bernard błysnęli, chłodną jak krzyżacki rycerz w pełnej płycie, niemiecką precyzją. Powstała tabaka zimna, która zamiast duszy ma, pociągnięty złotym lakierem, kawałek karoserii BMW. Proporcjonalna i równa, ale pasji, ognia i namiętności w niej tyle, co w przaśnych, bawarskich dowcipach, opowiadanych przy konsumpcji wieprzowej kiełbasy, popijanej olbrzymim kuflem spienionego piwa. Jest bardzo poprawna. Jako tabaka codzienna – znakomita; lecz miało być wyjątkowo, wszak to święto, jubileusz. Jako firma, budującą swój wizerunek od prawie 300 lat, można było pokusić się o inną, ciekawszą recepturę na rocznicową tabakę-wizytówkę. A może właśnie tak miało być – do bólu tradycyjnie. No tak… Niemcy. Zarzut jest oczywiście mocno wydumany, bo to, mimo wszystko, znakomita mentolówka, jakością i smakiem miażdży na pył swego najgroźniejszego konkurenta na naszym rynku (tego, z Czerwonym Bykiem w logotypie). Tytoń jest jasny, mielony średnio, lekko mokry, aromat mocny, wyraźny, jednoznacznie określony. Pod dominującym akcentem kamforowym doszukałem się lekko ziołowego podłoża, na tyle niewyraźnego i ulotnego, że nie jestem w stanie określić, czy to pochodna smaku tytoniu, czy też tabaka jest czymś doprawiana. Wyrób bardzo dobry, uniwersalny, tabaka odświętna, choć najlepiej sprawdza się, jako codzienna. Polecam każdemu.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- bardzo poprawna, lecz bardzo smaczna,
Minusy Tabaki
- czy "Jubileuszowa" nie powinna mieć smaku szampana, albo przynajmniej urodzinowego tortu z wisienką?,
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
Ocena ogólna 
 
5.0
Ocena smaku 
 
5.0
Ocena opakowania 
 
5.0

Jubileuszowy geniusz

Opakowanie nie jest jakieś szczególnie wymyślne, ale doskonale oddaje surowość tej tabaki. Przynajmniej tą początkową, związaną z potężnym uderzeniem kamfory. Ale po kolei.
Tabaka jest typowo brązowa, bez żadnych przechyłów w stronę bardziej jasnego, lub bardziej ciemnego tytoniu. Zbija się wyraźnie w nierówne grudki, co spowodowane jest jej wilgotnością, którą oceniłbym jako średnią. W każdym bądź razie jak do tej pory jest perfekcyjnie, bo dzięki temu, że nie jest wysuszona na wiór, nie podrażnia mojej śluzówki.
Nasypujemy malutki kopczyk, bierzemy do nosa i pierwsze co uderza, to wspomniany potężny kop kamfory. I gdyby to była zwykła tabaka to w tym miejscu recenzja by się kończyła. Jednak tak nie jest.
Kiedy przechodzi już fenomenalne kamforowe uderzenie, wyłaniają się nowe smaki. Tutaj być może nie wszyscy się ze mną zgodzą, ale ja najwyraźniej czuje tutaj świetny śmietankowy aromat, z ledwie wyczuwalnym ziołowym dodatkiem (choć to może być aromat tytoniu), a kamfora nadal pozostaje w tle, przyjemnie chłodząc nos.
Ogólnie są to podobne doznania jak w świeżym Wiesn Snuff (ostatnio kupiłem jakiegoś zwietrzałego i jest kiepski), może trochę mniej słodkie, a bardziej kamforowe.
Dla mnie stała się tabaką codzienną, nie nudzi i szczerze, nie powiedziałbym, że kiedyś się znudzi.
Polecam każdemu.

Podsumowanie o tabace

Zalety tabaki
- mocne kamforowe uderzenie, które jednak nie dominuje nad pozostałymi aromatami
- śmietanka!
- tytoń
- przyjazna dla nosa
- w ogóle jedna z najlepszych tabak
Minusy Tabaki
- nie ma
Czy ta recenzja była dla Ciebie pomocna? 
13 rezultat(y) - wyświetlane 1 - 5  
1 2 3